Księga gości

» Zobacz
» Wpisz się



Archiwum

Fundament kłamstwa


Zimny papier widzi, jak rytmicznie falują jej piersi. Ona nie dostrzega mojej obecności – zdaje się ignorować, jakby pochłonęła się i zatraciła w letargu wyświetlanych na telefonie słów. Trochę sennie. Jej oczy zerkają leniwie, raz po raz, w moim kierunku. Wie, że mój wzrok od dawna utkwiony jest w jej twarzy. Nie potrafię skupić uwagi na niczym innym. Wyssała z moich ust całość skupienia.

Zasypia powoli. Miarowo i spokojnie ważąc oddechy przedłużające chwile bycia – niebycia.

Jej nadgarstek przyozdabia niepotrzebny element. Symbol przywiązania do rzeczy małostkowych. I pragnę, abym to ja znalazł się w tym miejscu. Gdzie cudze oczy skupiają uwagę. Niepotrzebnie, tkliwie i zgubnie. Tkwię w tym. Każda moja późnonocna podróż rozpoczyna się i kończy od poszukiwania jej wzroku. Nadaremnie. Potem jest już tylko zimno.

Usta jej są chłodne i wypełnione zobojętnieniem. Albo tylko ja chcę je takimi widzieć. Bo lubię umartwiać się nad swoim parszywym losem.

Nie umiem już tak oddziaływać, jak dawniej. Tęsknię za tym, tak jak tęsknię za jej wargami i uśmiechem. Jak za niskim basem ciepłego „dobranoc”, za szczerością jej lędźwi i nienawistnym spojrzeniu w rozmowach o muzyce. Zbyt długo czekała na kartkę, moja wina, której nie potrafię zaspokoić. Po co umieszczać kolejne lalki pod szklaną kopułą? Już dawno ją rozbiłem.

Jest ze mną. Jest moja, choć nieosiągalna. Nadal będę czekał na jej wzrok w czasie odpoczynku.

Jestem w niej, nie tak jak kiedyś – tak jak teraz.


skomentuj (1) deathwish 2012-02-09 12:04:04




performer deathwish